Ogólnie mało komu opowiadam tę historię, ale kilka m-cy temu moja córcia bawiła się starą komórką i zawsze dopóki ją tylko oglądała to było ok, ale jak ją chciała brać do buzi to zabieraliśmy i pewnego razu przed odebraniem jej telefonu zdążyła wygryźć jeden przycisk. Na początku myślałam, że może gdzieś spadł albo wypluła go, ale nigdzie go nie było. No cóż stwierdziłam jak połknęła to pewnie wydali go, ale po cichu liczyłam, żeby nie dostał się gdzie indziej. Po 2 dniach wydaliła go, na szczęście nie potrzebowałam ani siteczka ani sitka
bo był centralnie na wierzchu kupki
Niby taka mała pierdułka taki przycisk, ale szczerze...ulżyło mi, że wyszedł.
Ostatnio edytowany: 28.07.2011 22:07
(uzupełnienie)